niedziela, 7 kwietnia 2013

Pokaz w Bielsku Białej

24 maja film "Ciągle wierzę" będzie pokazywany w Galerii Bielskiej BWA.
Projekcja odbędzie się w ramach Objazdowego Festiwalu Filmowego Watch Docs.
Po pokazie spotkanie z bohaterką dokumentu - Ewą Hołuszko.

24 maja (piątek), godz. 18.00
BWA, ul. 3 Maja 11, Bielsko Biała
wstęp wolny

Pokaz organizuje Stowarzyszenie Montaż
stowarzyszeniemontaz.pl 

niedziela, 3 lutego 2013

Ewa Hołuszko i Magda Mosiewicz 5 lutego w programie "Czarno na białym"

Bohaterka filmu, Ewa Hołuszko i reżyserka, Magda Mosiewicz wezmą udział w programie TVN 24 "Czarno na białym".
Emisja: wtorek, 5 lutego, godz. 20.30

czwartek, 3 stycznia 2013

Portalfilmowy.pl: Dokument ucieka z Polski

Podsumowując festiwal Watch Docs Rafał Pawłowski pisze:

[...] Niestety po programie festiwalu widać, że rodzime kino dokumentalne nie do końca nadąża za potrzebą dyskusji. Poza propozycjami nestorów polskiego dokumentu (Marcel Łoziński, Maria Zmarz-Koczanowicz, Mirosław Dembiński, Jacek Petrycki) i kolejną odsłoną więziennej serii "Bad Boy" Janusza Mrozowskiego w programie znalazło się zaledwie kilka filmów młodych twórców podejmujących aktualne problemy społeczne. O dzisiejszej Polsce z nietypowej perspektywy opowiedziała Magda Mosiewicz w "Ciągle wierzę" - historii solidarnościowego opozycjonisty Marka Hołuszko, który w wolnej Polsce zmienił płeć i stał się Ewą walczącą dziś o swoją wolność w sferze osobistej.
[...] Latem przez łamy serwisu portalfilmowy.pl przetoczyła się dyskusja o tym, czy dokument ucieka z Polski, skupiona wokół niedostatku polskiej tematyki w rodzimym kinie dokumentalnym. WATCH DOCS wydaje się być dobrym unaocznieniem tego zagadnienia. 

Cały tekst:
http://www.portalfilmowy.pl/blog,153,12732,1,1,WATCH-DOCS-Czekajac-na-Polske.html

środa, 19 grudnia 2012

"Polityka": Nowe oblicza polskiego dokumentu

Janusz Wróblewski: 

[...] Wrażeniu, że polscy dokumentaliści poczuli się całkowicie zwolnieni z obowiązku rejestrowania rzeczywistości wokół czy podejmowania niewygodnych tematów, przeczy na szczęście kilka mocnych tytułów z kręgu LGBT. Zwłaszcza jeden z nich – „Ciągle wierzę” Magdaleny Mosiewicz o transseksualistce Ewie Hołuszko, dawniej zasłużonym działaczu solidarnościowego podziemia, który zmienił płeć – wart jest odnotowania (będzie pokazany na tegorocznym festiwalu Watch Docs). Do arcydzieła mu daleko, niemniej to ważny znak, że kolejny przełom w myśleniu dokumentalistów już się dokonał.

Więcej pod adresem 
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1533293,3,nowe-oblicza-polskiego-dokumentu.read#ixzz2FUOL12zC

poniedziałek, 10 grudnia 2012

13 grudnia w Gazecie Wyborczej rozmowa z Ewą Hołuszko

rozmowa Katarzyny Bielas z Ewą Hołuszko:

Co robiłaś 13 grudnia 1981 roku?

- O północy spałam, rano obudziła mnie sąsiadka, działaczka KPN-u Basia Leszczyńska, która sprawdzała, czy nie zostałam internowana. Poprzedniego dnia wieczorem z siedmiomiesięcznym synem, z którym wracałam od lekarza, zaszłam na Mokotowską, do Regionu Mazowsze.

Na dole ktoś mnie pyta, czy znam depesze. Jakie depesze? Okazuje się, że są na górze u św. pamięci Marka Nowickiego, bardzo ważne. Marek pokazał mi je niechętnie, czytam: "Ze Słupska w stronę Gdańska jedzie kolumna 50 samochodów milicyjnych", sygnowane "Solidarność" Lęborka; następne: "W stronę Poznania przemieszcza się kolumna czołgów", "Opustoszała szkoła milicyjna w Szczytnie", "Na wschód od Siedlec przemieszczają się kolumny wojska" itp. Pytam, czy wiedzą o tym władze regionu, które były wtedy w Gdańsku na zjeździe TKK, Tymczasowej Komisji Krajowej. Marek mówi, że wiedzą, ale do tej pory nie wiem, jak to było, wiele osób potem pytałam, np. czy Lechu wiedział. Podobno tak.

Teraz przeskoczę siedem lat do przodu.

Jest rok 1988, dostałam paszport i wracam od brata z Vancouver, przez Chicago. Zapraszają mnie tam do polskiego radia, którym zarządzał wtedy Andrzej Czuma. Mówię m.in. o tych depeszach, a później mam półgodzinny dyżur przy telefonie. Dzwoni mężczyzna: "Proszę pani".

Chyba "proszę pana". Byłaś Markiem Hołuszką.

- Tak, ale "proszę pani" jest dla mnie teraz naturalniejsze. A więc mówi: "Mam tylko trzy minuty, czy pani rozumie, z kim rozmawia? Dlaczego nie wykorzystaliście moich wiadomości o przygotowywanej operacji wojskowej, o stanie wojennym?".


Czy to był pułkownik...

- ...tak, Kukliński. Powiedział: "Pani mówi o depeszach z kraju, ale ja podałem najważniejszą wiadomość. Jak to? To te wiadomości nie dotarły do kraju?". Wtedy zrozumiałam, że Amerykanie przytrzymali tę informację, a on jeszcze wtedy, w 1988 roku, myślał, że to my ją przytrzymaliśmy. Zapewniłam go, że nie wiem, aby ktokolwiek, łącznie z Wałęsą, znał tę wiadomość. Trzy minuty minęły, rozłączył się. Po trzech minutach mogli go namierzyć.

Jako Marek Hołuszko miałaś pseudonim "Hardy", byłaś działaczem "Solidarności". Co robiłaś bezpośrednio przed stanem wojennym?

- 11 dni wcześniej odbyła się pacyfikacja strajkującego WOSP-u, Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej, na warszawskim Żoliborzu. Byłam tam, bo odpowiadałam za "Solidarność" w MSW, a więc i w podległym mu WOSP-ie.

Zdjęcia z pacyfikacji WOSP: tutaj

Kilka dni później, 7-9 grudnia, w głównej auli politechniki odbywał się zjazd mazowieckiej "Solidarności". Brałam w nim udział, ale nie do końca, bo trzeba było wyciągnąć ze szpitala MSW na Komarowa poranioną podczas pacyfikacji WOSP-u koleżankę. Krysia Kolasińska, szefowa kuchni, była jedną z wiceprzewodniczących "Solidarności", postacią znaną na strajku.

Po przemówieniu, w samym środku zjazdu, czyli w najmniej oczekiwanym dla przeciwnika momencie, wyszłam i z grupą kilku chętnych do akcji i pojechaliśmy do Krysi niby w odwiedziny. Łachy były przygotowane, samochód czekał na dole. Lekarze oponowali, ale powiedziałam: "Tylko spróbujcie przeszkadzać, a przyjdzie nas tu więcej", i zabrałam Krysię.

Często podkreślasz, że jesteś ze Wschodu. Co to dla ciebie znaczy?

- Np. to, że w podstawówce w Aninie pod Warszawą, gdzie przenieśliśmy się z rodzicami z Białegostoku, powiedziałam nauczycielce, że główna postać "Trylogii" to Bohun. Identyfikowałam się też z Kmicicem i Azją Tuhajbejowiczem. Powiedziałam, że dla mnie Skrzetuski to jakaś mamałyga.

A co na to nauczycielka?

- Zamurowało ją i pyta: "Co jeszcze z >>Trylogii<< zapamiętałaś?, a ja, że: Tużu, tużu, serce bołyt", czyli "Cicho, cicho serce boli" - to o miłości, i "Raz maty rodyła".

Odpowiadał mi charakter moich ulubionych bohaterów.

Raz mnie matka rodziła, tak?

- Tak, to znaczy, że mogę zaraz iść na śmierć. Jak trzeba będzie skoczyć w ogień, to skoczę. W konspiracji też to sobie mówiłam.

całość niestety w płatnym serwisie Piano:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,129853,13033760,Skrzetuski_to_mamalyga.html

wtorek, 4 grudnia 2012

O filmie w TokFm

5 grudnia (środa) o 19.00 w programie Agaty Kowalskiej "Post Factum" wystąpi Magda Mosiewicz, reżyserka "Ciągle wierzę" i Maciej Nowicki, dyrektor festiwalu Watch Docs.
Zapraszamy do słuchania!

sobota, 1 grudnia 2012

"Ciągle wierzę" na festiwalu Watch Docs

W sekcji "Nowe filmy polskie" odbędą się dwa pokazy w Warszawie:
10.12 (poniedziałek), 20:30, Stara Bibliotek Uniwersytetu Warszawskiego, 
ul. Krakowskie Przedmieście 26/28
13.12 (czwartek), 18:00, Laboratorium CSW Zamek Ujazdowski, 
ul. Jazdów 2
13.12 po projekcji spotkanie z bohaterką i reżyserką.

W Lublinie:
10.12 (poniedziałek), 21:00, sala projekcyjna lubelskiego TVP (ul. Raabego 2)

http://watchdocs.pl/